Listopad pokazał w końcu swoje oblicze, którego nie lubię. Mżawka, mgły, mroźne poranki i zachmurzone niebo, to jego paskudna twarz. To jest chyba najbardziej nielubiany przez wszystkich miesiąc. A na pewno przeze mnie. Na szczęście wcześniejsza jego faza pozwoliła na dokończenie prac, które leżały odłogiem przez upalne lato.Ziejąca grozą i bałaganem szklarnia, została rozebrana, a teren jako tako uprzątnięty i przygotowany do założenia trawnika. Na rabatach pojawiło się ponad 100 cebulek wiosennych kwiatów. Jeśli to wszystko zakwitnie w przyszłym roku, […]
Kontynuuj czytanie